Dwa powody do zadowolenia i 1 smutny.

Muszlowce Wielopręgie namnożyły się jak króliki :) I chyba większość z nich udało mi się odchować. W tej chwili pływa mi jakoś koło 30,z czego większość to już całkiem takie podrośnięte. I to wszystko bez przenoszenia ich gdziekolwiek, tylko pozostawiwszy je w ogólnym akwarium.

Naskalniki Wężogłowe też się dobrze trzymają.Jest ich co prawda tylko hm koło 5-7 ale rosną i chyba dobrze się czują. Rodzice ich dobrze pilnują, wiec myślę,że nic im nie zagrozi.

Natomiast Szczelinowce Lelupa, cóż, porażka całkowita. Nie ma żadnego małego. Nie wiem, czy to kwestia warunków czy może raczej niestety zostały zjedzone. Bo w stercie kamieni tuż obok swój rewir ma Dickfeld. I bardzo często on podpływał do tego roku akwarium w którym w muszelkach siedziały młode Lelupi. Co prawda matka zasłąniała swoim ciałem te muszelki i jakoś odpędzała go, ale i tez często jak widziałem , odpływała gdzieś dalej. Pozstawiając to miejsce niepilnowane.

I taka tu jest widoczna różnica. O ile Multiki i Wężogłowe pilnują gniazda cały czas, nie odpływając nigdzie dalej. I do tego robią to razem. To Lelupi tylko samiczka pilnuje gniazda i  do tego tak średnio uważnie.

Więc myślę,ze niestety młode lelupki stały się przekąską, eh.

Następnym razem chyba wyłowię muszelki z młodymi do kotnika.

Skomentuj ten post na FORUM